wtorek, 4 października 2016

TĘPA (Tupa) 2285 m n.p.m.

 
 
 Popradzki Staw, parking - Mięguszowiecka Dolina - Popradzki Staw - Przełęcz pod Osterwą - Tępa - Przełęcz pod Osterwą - Osterwa - Popradzki Staw - Mięguszowiecka Dolina - Popradzki Staw, parking
 
 
    Nasz urlop trwa w najlepsze, pogoda nawet dopisuje jednak nie wiedząc dlaczego nasza kondycja nie jest za dobra. Trochę przymusza nas to do modyfikacji wcześniejszych bardziej ambitnych planów. Z jednej strony serce z żalu ściska, że nie realizujemy tego co było omawiane wiele razy przy kawie, a z drugiej strony mamy świadomość, że porywanie się bez formy na Koronę Tatr to mało rozsądny pomysł.
   W związku z tym tego dnia za cel stawiamy sobie wejście na Osterwę i sąsiadującą z nią Tępą. Pierwotnie mieliśmy pójść na Kończystą i wracać przez Tępą, ale cóż... co się odwlecze to wiadomo ;) Oba szczyty jak i okolice są dla nas jeszcze nieodkryte. Mimo, że mamy już w nogach w sumie prawie 1000 km po górach to jak się okazuje jeszcze wiele dolin, przełęczy i szczytów nasze oczy nie widziały z bliska :)
 
 
 
 
   Pogoda tego dnia nie zapowiadała się zbyt pewnie, ale miało być bez opadów. Temperatura dużo niższa niż dwa dni temu co bardzo nas cieszy bo podczas upałów lepiej się opalać niż po górach chodzić :) Na parkingu jesteśmy koło 7:00 i ruszamy nudnym asfaltem w górę nad Popradzki Staw. Dzisiejszego dnia asfaltowa droga jednak ma jedną zaletę, a mianowicie taką, że już od samego parkingu widać nasz główny cel wędrówki :)
   Nad stawem jesteśmy po niecałej godzinie. Tutaj po batoniku energetycznym i ruszamy bo nie ma na co czekać :)
 
 
   Droga na Przełęcz pod Osterwą jest bardzo komfortowa i drepta się bardzo przyjemnie. Podejścia zakosami są mało męczące i takie lubimy :)
 
 
   Mimo, że godzina nie jest jakaś wczesna to na szlaku pustki. Można powiedzieć, że Tatry w takim wydaniu smakują zdecydowanie lepiej :) Pogoda trochę straszy, ale liczymy na to, że prognoza nie zawiedzie i nic z nieba nie spadnie ;)
 
 
   Mimo, że podejście zakosami wydaje się długie i monotonne to jednak wysokości nabieramy bardzo szybko. Dodatkowo im wyżej tym widoki robią się bardziej zachwycające :)
 
  
   Dolina Złomisk, miejsce dla nas ciągle zagadkowe i nieodwiedzone. Ponoć jedna z najpiękniejszych dolin w Tatrach ! Czy tak jest faktycznie mamy nadzieję przekonać się o tym dzisiaj choć jedynie z oddali :)
 
 
   Wejście na Przełęcz pod Osterwą zajmuje nam niecałą godzinę. Tempo mieliśmy takie sobie, robiliśmy zdjęcia i generalnie nie spieszyło nam się w ogóle :) Na przełęczy kolory bardziej jesienne i wita nas pierwszy raz słońce tego dnia.
 
 
 Na przełęczy nie zabawiamy długo. Od razu idziemy pod górę na Tępą. Droga na szczyt mimo, że nie jest znakowana to bardzo ewidentna. Pierwsze metry podejścia to lawirowanie w piargu i kamiennym osuwisku. Droga też z początku jest dość stroma i trzeba włożyć nieco siły w podejście.
 
 
   Później jest już lepiej. Teren nieco łagodnieje, a piargowisko zamienia się w stabilne skałki, złomy i nawet miejscami ubitą ziemię. Póki co idziemy sami. Wydaje się, że przed nami nie ma nikogo i za nami również.
 
 
   Pierwsze poważniejsze widoki na zachodnią stronę. Długo by wymieniać co tutaj widać, ale na pewno nad okolicami króluje Wysoka :)
 
 
   Wspomniane wcześniej złomy i lawirowanie między nimi szukając kopczyków na horyzoncie. Ścieżka jest bardzo dobrze oznakowana i krok za krokiem idziemy do celu :)
 
 
   Momentami trzeba używać rąk co dodatkowo uatrakcyjnia wejście. Bardziej jednak dla utrzymania równowagi niż wspinania się ;)
 
 
   Jedna z pierwszych panoramek tego dnia. Zachmurzenie trochę ustało, gdzieś się przebija słońce co od razu maluje bajeczne obrazy !
 
 
   Wysoka w pełnej okazałości... budzi respekt, ale i pożądanie ! Za rok... ? Chciałoby się :)
 
 
   To mamy pierwsze szczytowe zdjęcie. Tępa zdobyta :) Ten pan na zdjęciu jednak jakiś taki poważny ;) Spędzamy tutaj ze dwa kwadranse i cieszymy się samotnością. Na horyzoncie widzimy jednak dwóch Słowaków, którzy w dość szybkim tempie zmierzają w naszym kierunku.
 
 
   Kończysta tak blisko, że można jej dotknąć... dzisiaj jednak mimo ogromnych chęci mamy świadomość, że będziemy umierać w drodze powrotnej. Pytanie gdzie jest nasza dobra kondycja ?
 
 
   Tutaj to już w ogóle kosmos ! Ganek...
 
 
   Jeszcze raz zdjęcie ze szczytu i powoli się zbieramy. Nasi południowi sąsiedzi jeszcze chwilę zostają, ale biorąc pod uwagę nasze i ich tempo wejścia to z pewnością w połowie drogi będą nas mijać ;)
 
 
   Ledwo ruszyliśmy w dół i dostrzegamy, że kolejne osoby wchodzą na szczyt. Jak się później okazało Tępa jest odwiedzana przez dość sporą grupę turystów. Wynika to z pewnością z jej łatwej dostępności i niewielkiej odległości od głównego szlaku. Co ciekawe mijamy samych Słowaków ;)
 
 
   Droga jak widać bardzo przyjemna i w związku z tym idziemy bardzo opieszale. Nigdzie nam się nie spieszy, nic nas nie goni, pogoda mimo, że momentami bardzo pochmurna to jednak nie zieje grozą jak o poraku :)
 
 
 
   A, że nam się nie spieszy to pstrykamy co chwilę jakieś zdjęcia. Dzisiaj wyjątkowo nas na zdjęciach więcej niż widoków :) Trzeba mieć jakieś pamiątki na starość ;)
 
 
   I jeszcze jedno do górskiego albumu !
 
 
   Trochę mi było żal widoków w tle za Martą to kawałek dalej chciałem podobne ;)
 
 
   Po przejściu wypłaszczenia grzbietowego Tępej przychodzi moment kiedy trzeba zmierzyć się z piargowiskiem na zejściu. Początkowo jeszcze można szukać w miarę stabilnych głazów, ale im niżej tym staje się to bardziej niemożliwe.
 
 
   Zejście na kijach w takim terenie bardzo pomaga o czym już nie raz pisaliśmy w naszych relacjach. Więcej punktów podporu to dużo mniejsza ewentualność poślizgu i w najlepszym wypadku siniaka na tyłku ;)
 
 
   Na Przełęczy pod Osterwą trafiamy na jakąś dużą grupę ludzi, która ku naszemu zaskoczeniu zachowuje się tak głośno jakby była na festynie. Nie jesteśmy jakimiś idealistami w temacie odczuwania gór, ale w znacznym stopniu uciekamy tutaj właśnie przez miejskim zgiełkiem i hałasem ulicy. Niektórzy ludzie nie potrafią zrozumieć, że nie są tutaj sami i takim zachowaniem delikatnie mówiąc zakłócają jeden z elementów odczuwania gór jakim jest cisza.
 
 
   Po zejściu z Tępej dreptamy na Osterwę. Tutaj robimy kilka zdjęć i stwierdzamy, że będziemy powoli schodzić nad staw. Mamy jeszcze w planach odwiedzić pamiątkowy cmentarz. Na zdjęciu jak widać ścieżka na Tępą nie jest symboliczna tylko ewidentnie wydeptana, a w niektórych miejscach nawet na metr szerokości ;)
 
 
   Jeszcze przed zejściem małe pozowanko bo akurat światło idealnie przyświeciło i nikt w kadr nie wchodzi :)
 
 
   Przed nami już tylko niecała godzina w dół i pod stawem na ławeczce w nagrodę zasłużony naleśnik z czekoladą :)
 
 
   Na zejściu ruch już znacznie większy niż kilka godzin wcześniej. Patrząc w okolice stawu też robi się dość tłoczno. Nie jest to wprawdzie Morskie Oko w sezonie, ale mimo wszystko gwar coraz większy ;)
   Naszą niedługą wycieczkę kończymy refleksyjnym spacerem po wspomnianym symbolicznym cmentarzu tatrzańskich ofiar. Wiele tabliczek widniejących na skałach wzbudziło w nas spore poruszenie i opuszczając to miejsce mieliśmy w sobie specyficzne uczucie, które trudno opisać słowami. Każdy kto kocha Tatry powinien odwiedzić to miejsce i poddać się chwili zadumy.
 
   Po refleksyjnej końcówce wycieczki idziemy na parking i pędzimy na zasłużony obiad na tarasie z widokiem na wypasające się owieczki :)
 
 

8 komentarzy:

  1. Jesień w górach jest najpiękniejsza. Już się cieszę na widok pierwszych, złocących się drzew, a same szczyty są obecnie pokryte złotymi trawami. Jeszcze z miesiąc, a będzie bombowo kolorowo!
    Piękne kadry, genialne zdjęcia. Te widoki potrafią zauroczyć!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wrzesień to jeszcze nie taka typowa tarzańska jesień i patrząc za okno coś nam się wydaje, że w tym roku kolorowych barw w Tatrach już nie uświadczymy... wielka szkoda !
      Bardzo dziękuję za uznanie :) Czasami wystarczy chwila kiedy chmury zagrają ze światłem i kadry powstają same :)

      Usuń
  2. W sobotę zaliczyliśmy podobną trasę, tylko przedłużoną do Kończystej. U Was warunki jeszcze letnie, a u nas było już mocno jesiennie. Jestem do tej pory zachwycona tą okolicą, przepięknie tam jest! Piękne zdjęcia. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękujemy bardzo za miłe słowa :) Nam niestety forma odmówiła posłuszeństwa, ale w przyszłym roku Kończysta już na pewno zostanie zdobyta :)

      Usuń
  3. Jak szliśmy na Kończystą to mnie powalił widok ze Stwolskiej Przełęczy. Na chwilę obecną mój ulubiony. Na Tępą bym się wybrała, z resztą na Kończystą również bo nie wdrapałam się na słynne kowadełko. Zdjęcie Wysokiej ekstra!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Widokowo Tępa to faktycznie świetne miejsce choć i tak mamy niedosyt, że Kończysta była na wyciągnięcie ręki... apetyt jednak będzie dużo większy na przyszły rok ;)
      Zdjęcia same się czasem robią i wiesz o tym sama doskonale :)

      Usuń
  4. Fajna wycieczka, chociaż bez dania głównego w postaci Kończystej. Ale poczeka i nie ucieknie ;)

    Ale jak będziecie się wybierać na ten szczyt, to koniecznie musicie wejść na Kowadło, inaczej się nie liczy :P
    Jak zauważyliście ściecha na Tępą bardzo wyraźne. Zresztą tam trudno się zgubić, bo wystarczy iść do góry, gdzieś się dojdzie ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kończysta będzie w tym sezonie i to choćby w burzy i gradzie :) A tak serio to żal straszny siedząc na Tępej, ale naprawdę coś nas zaatakowało kilka dni wcześniej i każde podejście dla nas to była walka ze sobą. W każdym razie zaczynamy dojrzewać do tezy, ale nie ważna ilość i wysokość, a emocje towarzyszące wędrówce :)

      Usuń